Jest sobotni poranek, 30 września. Piękna pogoda za oknem, klasyczna złota polska jesień. Ale powietrze jakieś takie morowe…
Za chwilę – może za godzinę, może jutro – wybuchnie granat wrzucony do otwartego już szamba. Antoni Macierewicz zapowiedział publikację fragmentów swojego raportu z likwidacji WSI. Poszły już pierwsze przecieki (m.in. w przychylnym z reguły rządzącej partii “Dzienniku”), że jednym z elementów owego raportu jest lista dziennikarzy współpracujących z WSI. Słowem agentów (to taki skrót myślowy). Nikt jeszcze niczego nie widział, ba – być może nikt w ogóle niczego nie zobaczy. Ale atmosferka już jest. Kij na pismaków wisi w powietrzu.
Dziennikarze przyłapali członków PiS in flagranti z Renatą Beger? No to się wypuści teraz na nich mastiffa Macierewicza (bullterier już harcuje), który rozszarpie i Sekielskiego z Morozowskim, i przy okazji wszystkich innych, którzy śmieli kiedyś napisać czy powiedzieć coś źle o rządzącej partii.
Zapowiedziano konferencję Macierewicza, ale bez podania już nawet nie godziny, ale nawet daty! (czyżby tak ciężko się drukowało fałszywki?) Opublikowany zostanie fragment raportu, który w całości z pewnością nigdy nie ujrzy światła dziennego (z powodu – wiadomo – tajemnicy państwowej). Słowem – można pieprzyć bez sensu co ślina na język przyniesie, obsrać każdego. I nikt nie będzie w stanie tego zweryfikować. A gówno się przyklei.
Macierewicz zasłynął już co najmniej dwukrotnie wpadkami wynikającymi z jego paranoi – (nie)sławna lista, która doprowadziła do upadku rządu Olszewskiego i niedawny “skrót myślowy” w sprawie byłych ministrów spraw zagranicznych. Do trzech razy sztuka?
Od kilku dni politycy PiS pośród toczonej piany wypowiadają często zbitkę “ubeckie metody”. A jak nazwać to, co zapewne stanie się tego weekendu?
Granat za chwilę wpadnie do szamba. Zawleszka już błyszczy w zębach Antoniego Macierewicza.
poniedziałek, 2 październik, 2006 @ 7:28 am
Gdy granat wyląduje już w szambie to trzeba szybko uciekać by rozpryski nie ochlapały wrzucającego. Chociaż gdy tak dłużej stoi się nad szambem to i tak przesiąka się zapachem…
czwartek, 19 październik, 2006 @ 9:48 pm
Mam nadzieję że tak szybko nie uciekną i ochlapie ich nieźle. Należy się.
wtorek, 24 październik, 2006 @ 12:04 am
Dobry tekst! A końcówka o błyszczącej zawleczce w zębach Antoniego mnie rozwaliła, podobnie zresztą jak śpiewające owce w Mapetach nr. IV.
Pozdrawiam i gratuluję świetnej, wywrotowej roboty.
sobota, 29 wrzesień, 2007 @ 3:35 pm
Bardzo dobry tekst